• Przejdź do głównej nawigacji
  • Przejdź do treści

Benedyktynki Sakramentki

klasztor warszawski

  • Start
    • Archiwum
  • Aktualności
    • Ogłoszenia
    • Agenda
    • Liturgia w kościele
    • Plan dnia
    • Blog
    • Remonty i dotacje
  • O nas
    • Duchowość
    • Św. Benedykt
    • M. Mechtylda
    • Historia w skrócie
    • Instytut
    • Klasztor warszawski
    • ● Historia klasztoru
    • ● Historia kościoła
    • ● Migawki z historii
    • ● Powstanie W-wskie
    • Bibliografia
    • Anegdoty ;)
  • Powołanie
    • Warunki przyjęcia
  • Oblaci
    • Oblatura benedyktyńska
    • Statuty oblatów
    • Fundamenty duchowości
    • Spotkania formacyjne
    • Kongres Oblatów – Rzym 2023
    • Biuletyn „Adoremus”
    • Blog oblacki
  • Mediateka
    • Czytelnia
    • Audio
    • Wideo
    • Galerie
    • ● Kościół
    • ● Klasztor
    • ● Ogród
    • ● Wspólnota
    • ● Fotografie archiwalne
  • Kontakt
    • Wesprzyj nas
    • Skrzynka intencji
    • Linki
  • polski
  • angielski

Anegdoty z klasztornego podwórka

Szczęśliwi, którzy potrafią śmiać się z samych siebie – będą mieli radość i zabawę przez całe życie!

Mistyka liturgiczna

Podczas rekreacji w bardzo licznym podówczas nowicjacie trwa ożywiona wymiana zdań na temat liturgii godzin, a zwłaszcza o upodobaniach dotyczących psalmów, stanowiących jej osnowę. Jednej z sióstr odpowiadają psalmy historyczne, innej – mesjańskie, inna znów woli psalmy uwielbienia. Wreszcie kolej na wyrażenie swoich preferencji przychodzi na postulantkę.

– A ja najbardziej lubię psalmy… krótkie! – oznajmia z rozbrajającą szczerością.

Kryzys tożsamości?

Instytucje państwowe nie uznają imion zakonnych. Matka przeorysza podpisuje się więc w zależności od tego, dla kogo dokument jest przeznaczony, albo imieniem chrzestnym, albo zakonnym, albo jednym i drugim, przy czym imię zakonne ma wariant krótki, dłuższy (z dodaniem imienia Maria, które noszą wszystkie siostry) i pełny (z dodaniem tajemnicy, np. „od Jezusa”, „od Trójcy Świętej” itp.). Wariantów jest sporo, a dokumentów niekiedy cały stosik. Właśnie jedna z sióstr podsuwa kolejny papier…

– To jak ja się nazywam?! – pyta zdezorientowana przeorysza.

Piorunujące zadanie

Na rekreacji siostry marzą o figurze św. Benedykta przed klasztorem. Projekty mnożą się z zawrotnym tempie. Ktoś podrzuca pomysł, aby przedstawić go razem z siostrą – św. Scholastyką. Stąd już prosta droga do skojarzenia ze słynną sceną z „Dialogów” św. Grzegorza, gdzie Scholastyka wyprasza u Boga burzę, aby móc dłużej rozmawiać z bratem o radościach nieba.

– No to oni muszą być pod parasolem! – proponuje jedna z sióstr.

– I jeszcze sztuczny deszcz by się przydał… – fantazjuje inna.

– I koniecznie pioruny! – dorzuca następna.

U którejś z sióstr budzi się zmysł praktyczny:

– Można by te efekty specjalne włączać dla turystów za drobną opłatą, żeby pokryć koszty prądu i wody. Wyłącznik mógłby być przy furcie.

Siostry świetnie się bawią snując coraz bardziej absurdalne plany. Tymczasem dyskusji przysłuchuje się z rosnącym niepokojem furtianka, która dopiero przed chwilą dołączyła do grupki rozmawiających. Nie zdążyła jeszcze zorientować się, o co chodzi, ale wizja tłumu turystów, domagających się dodatkowych usług, zapala w jej głowie światełko alarmowe:

– Ja naprawdę mam bardzo dużo pracy na furcie i nie dam rady włączać tych piorunów! – protestuje z całą powagą, wywołując tym salwę śmiechu.

________________

Po latach marzenie, które wówczas wydawało się nierealne, ziściło się. Przed klasztorem stoi dziś pomnik św. Benedykta. Bez św. Scholastyki, bez parasola i bez… piorunów!

Żeberka

W klasztorze trzęsienie ziemi – trwa wielka akcja wymiany starych żeliwnych kaloryferów żeberkowych na nowoczesne, wydajniejsze grzejniki. Siostra „major domus” (odpowiedzialna za remonty) dwoi się i troi, dokonując szczegółowej inwentaryzacji i przeliczeń, aby moc nowych grzejników odpowiadała starym. Pozostały jej jeszcze do uwzględnienia pomieszczenia poza klauzurą, w tym mieszkanie kapelana. Zaaferowana chwyta za telefon:

– Proszę księdza, matka przeorysza poleciła policzyć księdzu żeberka!

Szkoda, że nikt nie widział w tym momencie miny księdza kapelana!

Zbyt zaawansowane kryteria wyszukiwania

Do klasztornej biblioteki przychodzi siostra z prośbą o pomoc w znalezieniu książki, która odpowiadałaby jej obecnym duchowym potrzebom. Niestety, po przetworzeniu licznych i precyzyjnie ujętych kryteriów wyszukiwania, pamięć operacyjna siostry bibliotekarki zwróciła wynik: zero. Zrezygnowana informuje:

– Przykro mi, ale tę książkę będzie siostra musiała napisać sama!

O, Matko!

Noc Bożego Narodzenia, podniosły nastrój, uroczyste Oficjum. Podczas Godziny Czytań lekcje z proroka Izajasza śpiewane po łacinie, śpiewane responsoria… W drugim nokturnie przejęta lektorka stara się, aby czytanie wypadło jak najlepiej i wkłada w nie całe serce i wszystkie umiejętności, dobitnie wymawiając każde słowo i akcentując świeżo wyćwiczone na lekcjach dykcji wyraźne „r”.

„Porodziła swego Pierworodnego, owinęła w pieluszki i złożyła w GROBIE…”

Tu lektorka uświadomiła sobie, że coś było nie tak i zbita z tropu na chwilę zamilkła, a w ciszy, jaka zapadła w chórze, rozległ się teatralny szept pierwszej kantorki:

– O, Matko Boska, coś Ty zrobiła!

Niechaj ci Bóg to uczyni i tamto dorzuci…

Specjalna mała tablica, z umieszczonymi na niej zakładkami z imionami sióstr, ułatwia organizację spowiedzi. Przed przyjściem spowiednika ceremoniarka chcąc przypomnieć siostrom o sprawdzeniu i ewentualnemu odwróceniu swoich zakładek, by uniknąć zamieszania, pisze ogłoszenie. Skrót myślowy, którego w nim użyła, był zupełnie zrozumiały dla wszystkich obeznanych z klasztornym zwyczajem i nie budził niebezpiecznych skojarzeń, jednak dla nowej adeptki życia mniszego brzmiał on jak złorzeczenie.

„Kto nie idzie do spowiedzi, niech się przewróci!” – przeczytała wstrząśnięta świeżo upieczona postulantka.

Wieczna bateria

Niedosłysząca siostra udaje się z niedziałającym aparatem słuchowym do specjalisty. Ten, przestudiowawszy dokładnie przypadek, oświadcza:

– Siostro, aparat jest w porządku, tylko bateria się wyczerpała.

– Niemożliwe! – stanowczo oponuje właścicielka aparatu. – Siostra, która dała mi tę baterię, mówiła, że u niej kiedyś działała!

Monastyczna definicja rapu

Na rekreacji jedna z sióstr przegląda czasopisma.

– Co to jest rap? – pyta, zaintrygowana jakimś artykułem.

Siostra bardziej biegła w gatunkach współczesnej muzyki, wyjaśnia:

– To taka recytacja na jednym tonie… jak psalmodia!

Copyright © 2026 · Benedyktynki od nieustającej adoracji Najświętszego Sakramentu

SAKRAMENTKI '44
OCAL PAMIĘĆ - DAJ ŚWIADECTWO
SAKRAMENTKI '44 - OCAL PAMIĘĆ
Chcę wiedzieć więcej Chcę wiedzieć więcej
Chcę wiedzieć więcej Chcę wiedzieć więcej