Przemówienie Prezydenta RP do zgromadzonych na Rynku Nowego Miasta

Mamy dzisiaj uroczystość szczególną. Odsłoniliśmy przed chwilą pomnik świętego Benedykta – patrona Europy. A jednocześnie obchodzimy rocznicę, których w Warszawie jest bardzo dużo. Ale ta rocznica ma szczególne znaczenie, bo w ciągu kilku sekund zginęło około tysiąca warszawiaków i zginęło 35 sióstr Benedyktynek, zakonu zasłużonego dla Polski, zakonu, który tu został ufundowany, w tym miejscu, po wiktorii wiedeńskiej w końcu XVII wieku.

Zastanawiałem się przed tym wystąpieniem, czy mam mówić o Europie, czy mam mówić o bohaterskich siostrach, o bohaterskiej Warszawie i w ogóle o moim mieście. Jestem dziś Prezydentem Rzeczypospolitej, ale jednocześnie jestem pierwszym prezydentem, który urodził się w Warszawie, którego Warszawa wychowała i ukształtowała. Myślę, że kilka słów powiem właśnie o Warszawie, o moim mieście. Ono powstało z gruzów w 1944 roku. Zniknął nie tylko klasztor, zniknęło nie tylko Nowe i Stare Miasto. Zginęła większość Warszawy, zginęło prawie dwieście tysięcy ludzi. Warszawa została wyludniona, bo tych, który ocaleli – wygnano. Warszawę jeszcze później, bo do stycznia 1945 roku regularnie niszczono. I później trzeba było odtwarzać, trzeba było odtwarzać tożsamość miasta. I wielu, wielu warszawiaków wróciło. Wrócił i zakon, bo kilkanaście sióstr się uratowało. Trzeba było tą Warszawę odbudowywać. To wszystko na tym spokojnym rynku Nowego Miasta, które trochę się różni od rynku Starego Miasta, tu wszystko jest odbudowane i trzeba było odbudowywać tożsamość miasta – jego mieszkańców. Wielu to starzy warszawiacy, wielu to ludzie, którzy przybyli tu do stolicy już po wojnie w różnych okresach. Ale tożsamość tą – jak sądzę – odbudowano. Odbudowano i w wymiarze duchowym, w którym bardzo istotne znaczenie ma wymiar religijny i w wymiarze materialnym. Warszawa nie jest szczególnie podobna do przedwojennej. W wielu miejscach różni się wręcz bardzo – chociaż są fragmenty Warszawy, które wyglądają tak jak przed wojną. Ale miasto jest to samo. Jest to to samo miasto, które przynajmniej od wieku XVIII – choć stolicą jest od końca wieku XVI – odgrywało w naszej historii szczególną rolę. Tu rodziły się reformy, tu walczono o Konstytucję, tu był główny ośrodek Powstania Kościuszkowskiego, choć powstanie zaczęło się w Krakowie, tu był główny ośrodek Powstania Listopadowego, stąd kierowano Powstaniem Styczniowym i stąd też wywodziło się wiele ruchów, które kształtowały współczesną Polskę. Nie oznacza to oczywiście, że wszyscy wielcy Polacy byli warszawiakami. Bardzo wielu było skądinąd.

To miasto musi wrócić do swojej roli. Musi wrócić do niej w pełni. Warszawa jest największą polską metropolią. Warszawa tak naprawdę liczy dwa miliony ludzi – chociaż formalnie jest nieco mniej. Warszawa jest miastem, które w znacznym stopniu kształtuje nasz kraj. Oczywiście nie tylko ona. Mamy w tej chwili Metropolitę z Krakowa. Najlepiej nauczyli się tego tacy ludzie jak ja, którzy na wiele lat Warszawę opuścili – choć z niej pochodzą. Ja świetnie potrafię porównać, skądinąd wspaniałe Wybrzeże i Warszawę. I świetnie je znam, tak jak świetnie znam Warszawę. Nie będę mówił jak to porównanie wypada, bo jestem Prezydentem całej Polski. Ale mogę Wam powiedzieć, że z Warszawą jest jak z Litwą i jak ze zdrowiem – docenić ją potrafi ten, kto ją na jakiś czas stracił. Ja na szczęście odzyskałem.

Była dzisiaj mowa o zakonie, który w historii Europy wieków średnich odegrał rolę olbrzymią, w odnowie życia chrześcijańskiego, jego budowie. Gdy żył święty Benedykt tu, na terenie Polski, nie było przecież naszego państwa, nie był też religii chrześcijańskiej. Ona przyszła ponad 400 lat po jego śmierci. Ale zakon Benedyktynów odegrał rolę nie tylko w odnowie w trudnych wiekach średnich, ale odegrał też rolę w tych krajach, które chrześcijaństwo przyjęły później – w tym w naszym kraju – zarówno w swoim męskim, jak i żeńskim wydaniu. Inaczej mówiąc, ta śmierć, ta ofiara sprzed sześćdziesięciu kilku lat, ma wartość taką, jak każda ofiara, ale z drugiej strony jest to ofiara zakonu, który w stworzeniu naszej cywilizacji, cywilizacji naszej duchowości, odegrał bardzo istotną rolę i też o tym dzisiaj chciałbym pamiętać. Chciałbym żebyśmy wszyscy pamiętali o siostrach Benedyktynkach – Sakramentkach, którym serdecznie dziękuję – nie za tą ofiarę sprzed sześćdziesięciu kilku lat, te osoby, które wówczas zginęły nie potrzebują już ziemskiej nagrody, jak powiedział Ksiądz Arcybiskup, ale tym siostrom, które dzisiaj służą najlepszej sprawie.