• Przejdź do głównej nawigacji
  • Przejdź do treści

Benedyktynki Sakramentki

klasztor warszawski

  • Start
    • Archiwum
  • Aktualności
    • Ogłoszenia
    • Agenda
    • Liturgia w kościele
    • Plan dnia
    • Blog
    • Remonty i dotacje
  • O nas
    • Duchowość
    • Św. Benedykt
    • M. Mechtylda
    • Historia w skrócie
    • Instytut
    • Klasztor warszawski
    • ● Historia klasztoru
    • ● Historia kościoła
    • ● Migawki z historii
    • ● Powstanie W-wskie
    • Bibliografia
    • Anegdoty ;)
  • Powołanie
    • Warunki przyjęcia
  • Oblaci
    • Oblatura benedyktyńska
    • Statuty oblatów
    • Fundamenty duchowości
    • Spotkania formacyjne
    • Kongres Oblatów – Rzym 2023
    • Biuletyn „Adoremus”
    • Blog oblacki
  • Mediateka
    • Czytelnia
    • Audio
    • Wideo
    • Galerie
    • ● Kościół
    • ● Klasztor
    • ● Ogród
    • ● Wspólnota
    • ● Fotografie archiwalne
  • Kontakt
    • Wesprzyj nas
    • Skrzynka intencji
    • Linki
  • polski
  • angielski

Z kroniki klasztornej – 23 sierpnia 1944

23 sierpnia 2015 By mniszki

Środa, 23 sierpnia 1944
Z rana dwóch żołnierzy przyniosło na noszach ciało M. Kazimiery. Dzielna M. Benedykta postarała się o zbicie trumny z desek przez jakiegoś stolarza, znajdującego się w naszym schronie. Ludzie wykopali dołek przed kaplicą Najśw. Sakramentu i w czasie nieszporów, gdy bombowce i artyleria nieco się uciszyły, spuszczono szybko w dół ciało, pobłogosławione przez Ks. Kanonika. Szczęśliwa M. Kazimiera, już ją nie obchodzą bomby niemieckie!
A my mamy wciąż nowe zmartwienia: Niemcy rozbili urządzenia kanalizacyjne i zostaliśmy bez wody. Jeszcze w naszej piwnicy pod nowicjatem sączy się trochę woda w niewielkiej ilości. Położenie jest bardzo ciężkie, bo chcąc zdobyć wodę, trzeba iść aż na Mostową pod ciągłym obstrzałem nieprzyjaciela. Warunki są naprawdę straszne: gotowanie odbywa się na podwórku w prowizorycznych piecykach zbudowanych z cegły. Gdy aeroplany nadlatują, prędko zalewa się je wodą, aby nie ściągnąć bomb. Niestety dużo ludzi nie trzyma się tych poleceń i z tego powodu bardzo jesteśmy narażeni.
Dziś zgłosiły się do nas 4 oblatki benedyktyńskie ze swoją przełożoną, p. Różą Krzywoszewską, na czele. Trudno odmówić, ale rzeczywiście bardzo ciężko i z miejscem, i z gotowaniem. Ponieważ biedne nasze siostry kucharki są naprawdę przeciążone, więc dla reszty osób w obydwóch schronach (a jest ich do tysiąca) wydaje się z polecenia Matki Wielebnej prowiant suchy i sami sobie gotują. Jest to przeważnie kapusta z beczki, kasza jaglana, kartofle zeszłoroczne, które nad podziw w tym roku dobrze się trzymają i ratują nas od głodu, oraz opłatki wigilijne. W ogrodzie pełno jest jeszcze pomidorów i innych warzyw, ale bardzo zdeptane i spalone od bomb. Żołnierze wybierają się po nie w nocy, ale mało co zdobyć mogą.
Wszystko to razem przedstawia się wprost tragicznie, a nie ma już żadne nadziei ratunku. Mikołajczyk nie doszedł z bolszewikami do porozumienia, więc się cofnęli za Wisłę, Anglia również nie przychodzi z pomocą. Podobno głównodowodzący gen. Bór wydał rozkaz do wszystkich formacji AK, ukrywających się po lasach, by przyszli z pomocą stolicy, ale po co to wszystko, chyba, aby powiększyć rzeź!

https://www.benedyktynki-sakramentki.org/wp-content/uploads/2024/08/23-08-kronika.mp3
Niemiecki bombowiec nad Starówką
Niemiecki samolot bombowy Junkers Ju-87 Stuka (sztukas) nad Starówką (fot. Edward Tomiak, MPW)

Blog,  Powstanie Warszawskie

Copyright © 2026 · Benedyktynki od nieustającej adoracji Najświętszego Sakramentu

SAKRAMENTKI '44
OCAL PAMIĘĆ - DAJ ŚWIADECTWO
SAKRAMENTKI '44 - OCAL PAMIĘĆ
Chcę wiedzieć więcej Chcę wiedzieć więcej
Chcę wiedzieć więcej Chcę wiedzieć więcej