Kolejną z cyklu comiesięcznych Mszy św. o wyniesienie na ołtarze s. Marii Tomei i towarzyszek męczeństwa – benedyktynek sakramentek, które poniosły śmierć męczeńską podczas Powstania Warszawskiego, wcześniej ofiarowawszy dobrowolnie swoje życie Bogu za miasto, ojczyznę i świat – odprawił ks. dr Andrzej Tulej, wykładowca AKW, konsultor Rady ds. Ekumenizmu KEP, delegat ds. dialogu z judaizmem oraz ekumenizmu i kontaktów religijnych archidiecezji warszawskiej, nasz kapelan.
W homilii zwrócił uwagę, że 34 Siostry, które zginęły 31 sierpnia 1944 roku, nie tylko umierały w zjednoczeniu z Męką Chrystusa, ale i żyły jednocząc z nią swoje cierpienia. W „Dzienniku duchowym” s. Ignacji Rejewskiej znajdujemy słowa, które to potwierdzają:
„Za grzechy mego zbrukanego ciała On poniósł okropną mękę biczowania i odarcia z szat do ran przywrzałych. Jego niewinne, niepokalane Ciało niezmiernie delikatne, wrażliwe i czułe, pod smaganiami oprawców straszliwie drżało w nieopisanym bólu przenikającym do szpiku kości. Za grzechy mojej głowy – mojej szatańskiej pychy – Jego najświętsza Głowa Odwiecznej Mądrości została cierniem ukoronowana, królewsko-Boski Majestat zelżony. Po niewypowiedzianych przeróżnych męczarniach, zwłaszcza Serca i Ducha, zawisł wreszcie na haniebnej szubienicy krzyża, wylewając Przenajdroższą Krew do ostatniej kropelki…” (s. 31)
„Czy uczyniłam z siebie ofiarę wstępując do klasztoru? – Przez sam obiór stanu ofiary jestem do nieustannej niemal ofiary bezwzględnie zobowiązana, miłość atoli słodzi wszelki trud. Lecz nie ja uczyniłam ofiarę, obejmując życie zakonne – cała ofiara leży po stronie Pana Jezusa” (s. 136)
„Toteż nie dla zasługi, nie dla chwały w niebie pragnę prowadzić życie męczeńskie, lecz wyłącznie dla chwały mego Boga. Przecież Bóg jest wszystkim, a stworzenie niczym. Co mi Pan Bóg da za moje wysiłki – o to się nie troszczę, to mnie nie obchodzi. Raczej wolałabym za te ofiarki, które mnie najwięcej kosztują nie mieć żadnej zasługi, by mojemu Panu okazać, że miłość Jego jest mi największą nagrodą. Z drugiej jednak strony ogromnie pragnę gromadzić zasługi dla zbawienia dusz i dla ratowania mego ginącego narodu, to znaczy w celu ubłagania, by ustało to straszne tępienie mych ukochanych rodaków. Obym mogła chociaż jednego wybawić od śmierci, a samej być rozstrzelaną!” (s. 72-73).
Uroczystość uświetnili swoją obecnością przedstawiciele bractwa kurkowego oraz Zakonu Rycerzy Jana Pawła II.








